Muzyka

sobota, 9 stycznia 2016

#3 Broken boy meets broken girl

            Bębniące krople deszczu zamazywały szary obraz ulicy za oknem. Pogoda już od dwóch tygodni była wyjątkowo deszczowa. Pan Stilinski skręcał właśnie w lewo, kiedy Stiles zaczął mu się uważniej przyglądać. Ostatnio często pił, ale dzisiaj był trzeźwy. Stilesa nie dziwiło zachowanie jego ojca. Zastanawiał się, czy on też by się tak zachowywał, gdyby to jego syn zwariował. Ostatnie dwa tygodnie były bardzo ciężkie. Jego tata wrócił ze szpitala kilka dni po operacji. A w domu nie czekała go ciekawa wiadomość. Kiedy przekroczył drzwi do salonu, na jednym z foteli siedziała pani Alice. Mówiła, że nie chciała go tak atakować, ale była tym zmuszona. Szeryf musiał jak najszybciej o wszystkim wiedzieć.
- Rozmawiałam z nim – Wyglądała na poddenerwowaną, ale mówiła spokojnie, aby nie wystraszyć pana Stilinskiego. - Dwa dni po pana operacji. Ale prawie mnie nie słuchał. Ciągle tylko mówił o tej dziewczynie, że jest gdzieś tam w lesie, że musimy ją znaleźć. Opowiadał o tym, jak wyglądała jej przemiana. Jest całkowicie pewien, że to mu się nie wydaje. On uważa, że to zdarzyło się naprawdę. Próbowałam mu wytłumaczyć, że to wszystko przez emocje, że bał się o pana. Ale on... - Przerwała. Bała się przyznać do czego zmierza.
- Co ma pani na myśli? Co mam zrobić? - Zadawał pytania, na które jak się domyśliła Alece, znał odpowiedzi.
- Obawiam się, że moja pomoc już tutaj nie wystarczy. Ani żadnego innego zwykłego psychologa. - Odkąd mężczyzna zaparzył jej herbatę, jeszcze jej nie tknęła. Pan Stilinski opadł ciężko na oparcie fotela.
- Co mam zrobić? - Powtórzył. Wyglądał na wykończonego. Najpierw secrce, teraz to.
- Bardzo przykro jest mi to panu mówić, panie Stilinski, ale w przypadku pana syna, potrzebna jest tutaj specjalna terapia. Najbliższym psychiatrykiem jest Dom Echa, kilka kilometrów od Beacon Hills. - Mężczyzna przetarł oczy dłonią. Kobiecie zrobiło się go okropnie żal. Ale przecież pomagała. - Niech zostanie tam na kilka tygodni. Lekarze ocenią jego stan i zobaczymy co dalej. - Wstała i zabrała swoje rzeczy. Nie miała już czasu wypić herbaty. - Życzę panu zdrowia – Następnie cichszym głosem dodała – I Stilesowi również.
Widząc, że mężczyzna nie wstaje, żeby ją odprowadzić, sama ruszyła w stronę drzwi wyjściowych. Ojciec przez całą drogę się nie odzywał. Stiles próbował coś powiedzieć, ale słowa jakoś nie chciały mu się ułożyć w zdania. Przestali rozmawiać od czasu, kiedy Stiles zaczął namawiać go, aby zaczął szukać owej dziewczyny. Ojciec nie chciał o tym w ogóle słyszeć. Ale Stiles nie ulegał. Dopiero kiedy ojciec powiedział mu, że oszalał i że zabiera go do psychiatryka, Stiles przestał nalegać. Sam zaczął się zastanawiać, czy nie zwariował. Dojeżdżali już na miejsce.

          Dom Echa to obszerny budynek, ale nie wyglądał na jednego z nowszych. Wysiedli z samochodu i po schodach weszli do budynku. W środku było niemalże pusto. Stiles domyślił się, że do tego pomieszczenia pacjęci mieli zakaz wstępu. Jego też to będzie niedługo dotyczyć. Podszedli do rejestracji. Stała przy nim młoda kobieta o sympatycznej twarzy. Czarne włosy miała spęte w kucyka, a na sobie biały kostium z plakietką.
- Dzięń dobry. W czym mogę pomóc?
- Przedwczoraj zarejestrowałem tutaj swojego syna.
Kobieta kliknęła coś na komputerze. Komputer – to jakiś postęp.
- Nazwisko?
- Stilinski.
Wpisała nazwisko, wyszukała jeszcze kilka potrzebnych rzeczy.
- Dobrze... - Sięgnęła pod ladę po średniej wielkości plastikowy koszyk. - Proszę opróżnić zawartości kieszeni. Wszystko.
Stiles zanużył dłonie do kieszeni spodni i wyjął z nich tylko gumę do rzucia i kilka papierków po cukierkach.
- Komórkę i wszystko inne zostawiłem w domu.
- Świetnie. - Skomentowała. Schowała koszyk spowrotem pod ladę. Sięgnęła teraz po klucz z jednej z szuflad. Ponownie spojrzała na ekran komputera.
- Pokój numer 159 dla pana... - Zmrużyła oczy, próbując przeczytać jego imię.
- Stiles.
- Dobrze... Zaprowadzę cię na miejsce.
Odeszła zza biurka i poszła w stronę schodów. Zatrzymała się przy nich, czekając na Stilesa. Tymczasem on wpatrywał się w swojego ojca, który wyglądał, jakby kłócił się z samym sobą.
- Nie zabrałeś swojej poduszki. Mogę po nią wrócić.
- Tato, jest okay. Dam sobie radę bez jakiejś tam poduszki.
- A-Ale ty nie możesz bez niej spać! Nie zostawię cię tutaj samego, jeśli nie będziesz mógł spokoje przespać choćby jednej nocy!
- Tato, nie spałem spokojnie ani jednej nocy od kilku tygodni...
Teraz oczy jego ojca wypełniły się lekko łzami. Nie wiedział co powiedzieć, ale Stiles nie potrzebował słów. Podszedł do swojego ojca i mocno go obiął. Po chwili poczuł odwzajemnienie uścisku. Stali tak chwilę wtulając się w siebie, aż w końcu Stiles zrobił decydujący krok w tył. Odwrócił się w stronę schodów. Kobieta wyglądała tym razem na lekko znudzoną. Stiles nabrał wątpliwości co do jej sympatyczności. Kobieta poszła przodem, po krętych schodach. Opowiadała coś Stilesowi, ale on nie słuchał. Odkluczyła drzwi z numerem 159 i gestem ręki zaprosiła go do środka.
- W komodzie masz ubrania dzienne i piżamę. Zostałeś również zaopatrzony w środki higieny osobistej. Rozpiskę co do godzin posiłków, spotkań i lekcji masz na ścianie. Są na niej również wypisane wszystkie panujące tutaj zasady. Jeszcze godzina do zamykania pokoi, a teraz rozgość się.
I zanim chłopak zdąrzył coś odpowiedzieć, kobieta zamknęła mu drzwi przed nosem.
- Super. - Rozejrzał się po pokoju. Był nijaki. Szary, a chyba jedną w nim kolorową rzeczą była różowa zasłonka. Na lewej łóżko, na przeciwko okno, na prawo komoda i kolejne drzwi. Stiles zajrzał do środka i zobaczył małą łazienkę, w której znajdowała się jedynie toaleta i umywalka. Zapewne prysznice są wspólne dla wszystkich. Położył się na plecach na niewygodnym łóżku i wpatrywał chwilę w szary sufit. W sumie, miał jeszcze godzinę. Wstał i zerknął na regulamin.
"Pacjenci podczas wolnego czasu mogą poruszać się po dziedzińcu, korytarzach jak i salonie. Zabrania się wchodzenia do czyjegoś pokoju."
Potem przyjrzał się planowi dnia. Nie był bardzo skomplikowany. Rano o 8:00 śniadanie, po śniadaniu 30 minut przerwy, terapia, zajęcia, o 15:00 obiad, po obiedzie godzina przerwy, terapia, zajęcia, czas wolny do 21:00, o tej godzinie zamykane są wszystkie pokoje. Była godzina 20:00, a Stiles nie zamierzał siedzieć w jednym miejscu. Nie tyle co nie chciał, ale nie pozwalała mu na to jego choroba ADHD jak i zwykła ciekawość. Zrzucił z siebie ubranie i założył szary komplet, który otrzymał i czarne tenisówki. Wszedł do łazienki, żeby przejżeć się w lustrze, ale nawet go tam nie było. Wyszedł z pokoju i zszedł schodami kilka pięter niżej. Rozglądał się trochę po korytarzach, ale nie było w nich nic ciekawego. Co jakiś czas tylko minął jakiś pacjentów. W końcu doszedł na parter. Na prawo zobaczył ogromne drzwi, które jak się domyślił Stiles, prowadziły do sali, w której żegnał się ze swoim tatą jeszcze chwilę temu. Tutaj było znacznie więcej ludzi. Wszyscy, oprócz terapeutów nosili podobne stroje do tego, co miał na sobie Stiles. Chłopak rozglądał się po sali, starając się znaleźć kogoś, kto wyglądałby na tyle normalnego, aby dało się z nim pogadać. Po drugiej stronie, przy regale z książkami zobaczył chłopaka. Szatyn z poterganą czupryną, troszkę przy kości i o pół głowy wyższy od niego. Stiles nigdy nie angażował się za bardzo w zdobywaniu nowych znajomości. Zawsze wystarczał mu Scott. Zbliżył się do chłopaka i stanął obok niego. Nieznajomy wodził wzrokiem po stronie książki. Zauważył Stilesa dopiero, kiedy ten się odezwał:
- Hej, co czytasz?
- "Jasper Jones"
- Ciekawa?
- Bardzo! - Chłopak niemal krzyknął podekscytowany. - Najlepsza jest końcówka!
Stiles przyjżał się uważniej książce. Chłopak nie był jeszcze nawet w jej połowie.
- Skąd wiesz jak się skończy? Czytałeś ją?
Chłopak głośno zarechotał.
- Pewnie! Dziewięć razy! - Stiles zrezygnował ze skomentowania tego. - Jesteś nowy, prawda? Jestem Oliver.
Wyciągnął jedną rękę, w drugiej ciągle trzymając książkę.
- Stiles – Ujął jego dłoń. Chyba mógłby polubić tego chłopaka.
- Co cię tu sprowadza, Stiles? - Poczuł się jak idiota, kiedy odpowiadał na pytanie:
- Wydawało mi się dwa razy, że widziałem wilka o jarzących się, błękitnych oczach. Za drugim razem wilk zamienił się dziewczynę i uciekł w głąb lasu. - Spodziewał się, że ten zacznie się z niego śmiać, albo coś powie na jego temat, ale ten tylko zapytał bez najmniejszej dyskretności:
- Była naga?
Stiles poczuł się przez chwilę nieswojo, że chłopak tak głośno zadał takie pytanie, przy tak wielu ludziach. Ale widząc, że nikt raczej nic nie usłyszał zaśmiał się cicho pod nosem.
- Pewnie.
- Ekstra. - Chłopak zamknął książkę i odłożył ją na półkę. - Chciałbym mieć takie zwidy. - Zaśmiał się. - Widziałeś dziedziniec? - Stiles odpowiedział mu kręcąc głową. - Oprowadzę cię.

          Dziedziniec znajdował się za budynkiem. Roiło się tam od ludzi w szarych ubraniach. Obaj zeszli po murowanych schodach. Oliver oprowadzając Stilesa, wskazywał palcem na różne osoby i opowiadał o tym, jak się tu znaleźli i skąd przybyli. Stiles dowiedział się, że jest tam mnóstwo osób, twierdzących, że są Jezusem.
- A tobie co jest? - Stiles zatrzymał się mniej więcej na środku dziedzińca. - Jak się tu znalazłeś? - Oliver zatrzymał się na chwilkę i zastanawiał nad czymś. Wyglądał, jakby chciał sobie przypomnieć, dlaczego tam jest.
- Jestem tu już dość długo – Przyznał – Mówią, że miałem problemy z pochamowaniem emocji. Chyba zrobiłem komuś krzywdę.
- Niczego nie pamiętasz?
- Nie. I nie myślę o tym zbyt dużo. Wypychają mi gardło tymi białymi tabletkami na uspokojenie.
Stiles wyłączył się na chwilę pogrążając się w myślach, co zdarza mu się bardzo często.

Rozejrzał się po okolicy. Dziedziniec był znacznie ładniejszy, niż wewnątrz Domu Echa.
Zmróżył na chwilę oczy próbując się przyjrzeć szczegółom w oddali. Nagle jego wzrok dostrzegł pewną dziewczynę. Stała odwrócona do niego tyłem. Ale było w niej coś znajomego... Stiles przyglądał się uważnie jej figurze, odcieniowi jej włosów. Może i był szalony, ale tak czy siak musiał to zrobić. Szybkim krokiem ruszył w jej stronę. Usłyszał, jak Oliver pyta się go, dokąd idzie.
- Hej! Hej, ty.. - Poczuł się strasznie głupio, że właśnie tak krzyczał na dziewczynę, ale nie znał jej imienia. Dziewczyna odwróciła się w jego stronę i spojrzała na niego. Stiles zatrzymał się gwałtownie – Hej... - Jak zwykle odebrało mu mowę – Wiem, że to dziwne pytanie, ale czy my się wcześniej nie spotkaliśmy? - Dziewczyna patrzyła się na niego zakłopotana. Stiles zaryzykował i wreszcie zadał dręczące go pytanie – Nie spotkaliśmy się przypadkiem w lesie dwa tygodnie temu? - Uderzony pięścią runął na ziemię zdezorientowany. Dziewczyna już szykowała się, aby ponownie się na niego rzucić, ale wtedy przez dziedziniec przedarł się krzyk jakiegoś mężczyzny:
- Malia! - Stiles zobaczył jak ten łapie ją i próbuje unieruchomić jej ręce. - Jeszcze jeden taki wybryk, pani Tate, a nie skończy się to dla pani dobrze.
Stiles poczuł, jak silne ręce podnoszą go z ziemi. Nie był to jednak pomocny uścisk.
- Hej, hej! To ona mnie uderzyła!
Mężczyźni zaczęli wyprowadzać go z dziedzińca. Ku uldze chłopaka, zaprowadzili go do jego pokoju. Stiles usiadł na łóżko, próbując pozbierać myśli. Głowa go strasznie bolała, jak i policzek. Skąd on znał te nazwisko? Przez dobre 20 minut powtarzał w kółko:
Malia Tate. Malia Tate. Malia Tate. Malia Tate. Malia Tate.
Aż w końcu olśniony wyprostował się.
Ta Malia Tate.







~ Hello, my Werecuties ♥ ~

Mam ogromną nadzieję, że rozdział Wam się podobał.
Wcale nie jest 00:44 XDD
Ah, ta wena, kiedy jej potrzeba, to jej nie ma, a kiedy jest, to zawsze w nieodpowiednim czasie :)
Właśnie mnie mama zaczęła wyzywać, ale ciii xd
Dziękuję Wam za każdy komentarz, bo to właśnie one mnie zmotywowały do napisania tego rozdziału. I zachęcam oczywiście do komentowania, bo to komentarze dają wenę.
Więcej komentarzy --> większa wena --> szybciej rozdziały   <3
Dziękuję Wam, że jesteście ♥
Dobra idę spać, dobranoc :D
xoxoxo

8 komentarzy:

  1. Super rozdział :*
    Nic dodać, nic ująć.
    Czekam na next ♡

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie wiem jak to skomentować. Na świecie jest zbyt mało słów by opisać to jak ten rozdział był genialny. Więc powiem tyle : Świetny

    OdpowiedzUsuń
  3. Genialny *-*
    Czekam na next :3

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny rozdział :D Nareszcie przeczytałam i już nie mogę doczekać się kolejnego :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Super. Ja chcę następny :))

    OdpowiedzUsuń
  6. Super. Ja chcę następny :))

    OdpowiedzUsuń