Muzyka

środa, 27 stycznia 2016

#4 Trust your instinct

                Budzik stojący na komodzie obudził Stilesa o 7:00. Leniwie wygramolił się z łóżka, musiał przejść na drugą stronę pokoju, aby go wyłączyć. Prztarł oczy palcami, próbując się rozbudzić. Nie spał całą noc. Powodem tego był fakt, że nie potrafi zasnąć bez swojej poduszki, ale i również to, czego się wczoraj dowiedział. Malia Tate została odnaleziona i jest razem z nim w psychiatryku. Stiles próbował zrozumieć, dlaczego dziewczyna go uderzyła, ale nie znał na to żadnego sensownego wyjaśnienia. Zabrał z komody czyste ubrania, ręcznik i płyn do mycia, który również otrzymał. Szarpnął za klamkę, drzwi były już otwarte. Na początku miał mały problem ze znalezieniem pryszniców, ale w końcu znalazł białe drzwi, a dalej w tyle kolejne. Otworzył te z oznaczeniem dla mężczyzn. Ze środka buchnęła para. Stilesa zapiekły oczy, zamrugał kilkakrotnie i w końcu wszedł do środka. Podszedł do jednej z umywalek. Ubrania i ręcznik powiesił na wieszaku obok, a płyn postawił na umywalce. Przemył twarz chłodną wodą, aby wyrwać się ze zmęcznia. Wytarł twarz w ręcznik, przejrzał się w lustrze, ale było zaparowane. Przetarł dłonią zaparowane lustro. Poprawił włosy wpatrując się w swoje odbicie. Jego wzrok dostrzegł w oddali prysznice, a w jednym z nich...
Dziewczynę.
A dokładnie Malię Tate.
Stała do niego tyłem, ale głowę miała obróconą w jego stronę. Uśmiechała się do niego wesoło. Stiles zszokowany wykonał obrót. Dziewczyna nadal tam była z tym samym uśmieszkiem na twarzy. Szybko obrócił się z powrotem plecami do niej. Wydał zławiony dźwięk.
- Nie martw się, nie wszedłeś przez przypadek do damskiej toalety.
- Dzięki Bogu. - Zerknął jeszcze na chwilę na odbicie dziewczyny. Tym razem patrzyła się przed siebie. Stiles obrócił się lekko w prawo, stał teraz do niej bokiem. Odchrząknął lekko – Więc co... Co ty robisz w męskiej łazience?
- Biorę prysznic.
- Widzę. To znaczy, widziałem. To znaczy, nie żebym coś widział, naprawdę. Było za dużo pary... Nie, żebym chciał, żeby było mniej pary...
- Słuchaj, nie obchodzi mnie to. - Stiles skarcił siebie w myślał za każde idiotyczne słowo. Cieszył się, że dziewczyna mu przerwała, nie wiadomo co głupiego mógłby jeszcze palnąć. - W lesie nie było żadnych damskich i męskich toalet.
Stilesa zamurowało. Skąd ta dziewczyna wiedziała, na czym polega obsesja Stilesa? Czy ona właśnie się z niego naśmiewała?
- I jeśli naprawdę chcesz wiedzieć, to tutaj woda jest znacznie cieplejsza niż w damskiej toalecie. Odkąd zamieniłam się z powrotem w człowieka, jestem ciągle zmarznięta.
Stiles zastanowił się chwilę. Nie miał zamiaru dać się wyśmiewać, za to co widział. Albo raczej, za to co mu się wydaje, że widział.
- Może masz po prostu niską temperaturę rdzenia? A może jesteś chora...
- Albo po prostu przywykłam no noszenia futra? - Dziewczyna po raz kolejny przerwała mu w środku zdania. Stiles przestał się z nią kłócić. Zamierzał po prostu poczekać, aż Malia się ubierze i wyjdzie, żeby on mógł się umyć. Usłyszał piszczący dźwięk zakręcającego się korka. Stiles zerknął lekko w jej stronę. Dziewczyna chwyciła ręcznik i wyszła spod prysznica, ale nie okryła się nim. Szła w jego stronę.
- Teraz się patrzysz. - Chłopak zapatrzył się i teraz szybko wbił wzrok w podłogę.
- Nie, wcale nie.
- Więc co robisz? - Kątem oka zobaczył, że dziewczyna już okryła się ręcznikiem. Powoli obrócił się w jej stronę.
- Zastanawiałem się, dlaczego mnie uderzyłaś.
- Myślałeś, że ci podziękuję? - Stiles się nie odzywał. Poprostu patrzył się na dziewczynę starając się zrozumieć, o co jej w tym wszystkim chodzi. - Okej, jak masz na imię?
Po chwili odpowiedział zachrypniętym głosem:
- Stiles.
- Okej, Stiles. Dziękuję ci. Dzięki za przemienienie mnie z powrotem w człowieka, żebym mogła codziennie patrzeć mojego ojca i zastanawiać się... - Jej głos lekko zadrżał – I zastanawiać się jak mu powiedzieć, że w dzieciństwie zamieniłam się w zwierze, zagryzłam naszą rodzinę i przez dziesięć lat żyłam w ciele wilka, kiedy on myślał, że zostałam porwana. Jak myślisz dlaczego tutaj jestem!? Powiedziałam mu to. Powiedziałam mu prawdę, a on stwierdził, że oszalałam! I przyprowadził mnie tutaj!
Oszalałaś – pomyślał.
- Nie rozumiem, co to ma wspólnego ze mną?
W dziewczynie coś eksplodowało. Chwyciła mocno jego koszulkę w garści i przygwoździła go do ściany. Stiles był zszokowany, a siła dziewczyny była tak ogromna, że przez chwilę nie mógł złapać oddechu, przez uderzenie pleców o ścianę.
- Przestań sobie ze mną pogrywać, jasne? Byłeś tam! Byłeś tam kiedy się zamieniłam i zabiłam swoją rodzinę i byłeś tam, kiedy z powrotem zamieniłam się w człowieka! Jak to zrobiłeś, co? Jak mnie zamieniłeś i jak z powrotem przywróciłeś!? - W jej oczach Stiles widział czystą odrazę oraz nienawiść. Zdawało mu się, że przez chwilę głęboko z jej brązowych oczach dostrzegł migający morski odcień błękitu.
- O co ci chodzi!? To mi się wydawało! To wszystko to były tylko halucynacje!
Malia puściła jego koszulkę. Miała grobowy wyraz twarzy.
- Oh, czyżby? A czy ja jestem tylko halucynacją? - Stiles zmierzył dziewczynę. W głowie miał mętlik. - To zdarzyło się naprawdę, jak możesz w to nie wierzyć? Przycież widziałeś! Jeśli nikt inny mi tutaj nie wierzy, to chociażby ty powinieneś! - Jej głos lekko drżał. Stiles przez chwilę myślał, że dziewczyna się rozpłacze, ale nie wyglądała na tego typu dziewczynę. - Proszę cię, powiedz, że wierzysz w to co widziałeś.
Chłopak się nie odzywał. Najwyraźniej Malia nie miała zamiaru dłużej czekać. Zabrała swoje rzeczy i boso wyszła z łazienki. Stiles wstrząśnięty zdjął z siebie ubranie, zabrał płyn do mycia, który zostawił na umywalce i wszedł pod ten sam prysznic, pod którym chwilę temu myła się Malia. Poczuł gorąco wody lejące się po jego skórze, karku, barkach, klatce piersiowej i plecach. Wziął szybki prysznic, ale w miedzy czasie doszedł do wniosku, że musi jeszcze raz porozmawiać z tą dziewczyną. Może jakimś cudem naprawdę nie zwariował?

               Stiles po przebraniu się wrócił do swojego pokoju. Przesiedział tam tylko 10 minut, po czym o 8:00 wstawił się na stołówce. Kiedy dostał swoją porcję składającą się z kanapki i jakiejś sałatki, rozejrzał się za wolnym miejscem. Kilka stolików dalej zobaczył Olivera kiwającego mu, wysoko unosząc rękę. Dosiadł się do niego. Oliver błyskawicznie zjadł swoją porcję, ale nie wydawał się nasycony. Stiles po posiłku pokręcił się z nim po dziedzińcu, mieli jeszcze pół godziny wolnego czasu. W międzyczasie szukał wzrokiem Malii, ale nigdzie jej nie widział. Oliver opowiedział mu trochę o tym, jak wyglądają zajęcia. Zazwyczaj tutejszy pedagog, w tym przypadku niejaka pani Marin przygotowuje dany temat psychologiczny, na przykład: lęk, radość, smutek. Rozmawiają o swoich odczuciach i wyrażają swoje zdanie. Oliver i Stiles ruszli do sali w której mieli odbyć swoje zajęcia. Stiles starał się zapamiętać drogę, żeby nie mieć potrzeby prosić kogoś o pomoc, kiedy będzie musiał iść tam kolejny raz. Weszli przez białe drzwi. W środku było jasno. Pierwszą rzeczą jaką dostrzegł Stiles, były krzesła ustawione w koło. Na niektórych już zajęli miejsce pacjęci, inne były jeszcze puste. Stiles i Oliver zajęli miejsca obok siebie. Oparł się o oparcie krzesła i poczuł ból. Plecy miał ciągle obolałe od uderzenia o kafelki ściany w łazience. Pomasował kark i lekko stęknął. Poczuł, że ktoś się mu przygląda. Na przeciwko Stilesa siedziała Malia. Chyba lekko rozbawiło ją zachowanie Stilesa. Teraz już wszystkie miejsca były zajęte. Kobieta o długich, ciemnobrązowych, rozpuszczonych, prostych włosach otworzyła zieloną teczkę z której wyjęła jakąś kartkę, a potem spowrotem zamknęła ją.
- Witam wszystkich. Dołączyło do nas wczoraj dwóch kolegów, proszę przywitajcie... - Przeczytała coś na kartce – Bruce'a – Z jednego z krzeseł podniósł się chłopak o chudej twarzy, dziwnie długiej szczęce i czarnych potarganych włosach. Lekko skinął głową do pani Marin. - I drugiego kolegę... - Zacięła się, próbując przeczytać jego imię. Stiles wstał.
- Stiles. - I również skinął głową w jej kierunku. Kobieta uśmiechnęła się lekko. Stiles zobaczył kątem oka, jak Malia się mu przygląda. Usiadł z powrotem na swoje miejsce.
- Dobrze, mam nadzieję, że będziecie się tutaj dobrze czuli i będziecie chętni, aby sobie pomóc. - Stiles kiwnął głową w potwierdzeniu. Domyślił się, że tamten chłopak zrobił to samo. - W takim razie zacznijmy od sprawdzenia obecności.
Pani Marin zrobiła tak jak powiedziała. Po sprawdzeniu obecności ogłosiła temat dzisiejszych zajęć, a mianowicie: poczucie winy.
- Malia, mówiłaś coś ostatnio na temat poczucia winy.
- Mówiłam, że boli mnie wtedy żołądek.
Stiles próbował być skupiony na zajęciach, ale większość jego myśli krążyła wokół tamtej nocy, kiedy wilk na oczach Stilesa zamienił się w dziewczynę. Nie patrzył wtedy na nią zbyt długo, ale starał się przypomnieć sobie wygląd jej twarzy. Teraz spojrzał na Malię. Odwzajemniała jego spojrzenie. I pomimo, że Stiles wiedział, jak bardzo jest to absrdalne, ale ta dziewczyna, którą widział była tak bardzo podobna do tej, która właśnie teraz przed nim siedzi. Tak bardzo podobna, że mogłaby być nią.
- Stiles, a jak ty odczuwasz poczucie winy?
Stiles był w tym momencie wyłączony, także poprosił o powtórzenie pytania.
- Denerwuję się wtedy.
Pani Marin nie zadawała mu na szczęście więcej pytań. W pewnym momencie spojrzała na wiszący po jej lewej zegar i oznajmiła koniec zajęć. Wszyscy leniwie ruszyli w stronę wyjścia. Pani Marin zawołała jeszcze za Stilesem.
- Stiles, czy mógłbyś ze mną na chwilę porozmawiać? - Chłopak skinął głową. Poczekali, aż wszyscy opuszczą salę. Ostatnia osoba zamknęła za sobą drzwi. Stiles odwrócił się, aby być twarzą do kobiety. Nie wyglądała na taką spokojną i delikatną jak chwilę temu. Wyglądała poważnie.
- Chciała pani ze mną rozmawiać?
- Tak. To bardzo ważne i musisz mnie uważnie słuchać, bez znaczenia na to, jak bardzo absurdalne to będzie. - Nie takiej odpowiedzi się spodziewał, ale poczekał, aż kobieta będzie kontynuować. - Stiles, nie zwariowałeś. Wszystko co widziałeś zdarzyło się naprawdę. Malia także nie zwariowała. Jesteś jedynym światkiem tego co się wydarzyło i tylko ty możesz jej pomóc dowiedzieć się, o co w tym wszystkim chodzi. - Sięgnęła do swojej kieszeni i wyjęła z niej kartkę. Dała ją Stilesowi. - Porozmawiaj z Malią. Jesteś jej jedynym ratunkiem. Na tej kartce masz zapisany ares, gdzie musisz jechać. Tam pracuje ktoś, kto być może wam pomoże, a być może wyśle was do kogoś innego. Możesz mu zaufać.
Stiles spojrzał na kartkę. Był na niej zapisany adres kliniki dla zwierząt.
- Zaufaj swojemu instynktowi, Stiles.






            ***                  
I to by było chyba na tyle ^^
Dziękuję Wam za każdy komentarz, są one dla mnie bardzo ważne ♥
Jeju jesteście supi, naprawdę :D
Mam nadzieję, że jeśli już przeczytacie ten rozdział to również zostawicie komentarz.
Chociażby głupie "Przeczytał*m" naprawdę mnie ucieszy ^^
Wywnioskowałam po poprzednich komentarzach, że poprzednie rozdziały Wam się podobały i mam nadzieję, że ten nie będzie wyjątkiem :)
Włożyłam w niego mnóstwo czasu, ale jest.
AAAA kto ze mną czeka za napisami do nowego odcinka Teen Wolf?
Jestem pewna, że nasze dwa aniołki do siebie wrócą :3
Dziękuję wam za to, że jesteście ♥
Jeszcze raz ślicznie proszę o choćby króciutki komentarz.
Krytykę przyjmuję na klatę, a uwagi mi bardzo pomogą, jeśli takowe są :)
Kocham Was, do zobaczenia!
♥♥♥

14 komentarzy:

  1. ile masz lat? [chodzi o rocznik]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To trochę prywatne pytanie, ale odpowiem. Jestem z rocznika 2001, a jutro kończę 15 lat. Skąd to pytanie?

      Usuń
    2. a, bo musisz trochę popracować nad ortografią

      Usuń
    3. Mogł*byś wskazać błędy, proszę?

      Usuń
    4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    5. Stała do niego tyłem, ale głowę miała 'obruconą' w jego stronę. powinno być 'obróconą'

      Usuń
    6. ja wcale nie miałam zamiaru pisać tego komentarza w celach hejtu, po prostu chciałam Cię oznajmić, że popełniłaś błąd :)

      Usuń
    7. Ok, dziękuję. Poprawię ;)

      Usuń
    8. Nie wzięłam tego za hejt, spokojnie :D Po prostu zdziwiło mnie pytanie o wiek :p

      Usuń
    9. A ogólnie rozdział się podobał? :)

      Usuń
  2. Świetny rozdział *-* , warto było czekać ^^
    I ja także czekam na napisy i na to że oni do siebie wrócą ♥♥ muszą ♡
    Czekam na next :3

    OdpowiedzUsuń
  3. Cudny rozdział. Z resztą jak zawsze. Ten moment w łazience, jest zawsze tak awwwww. Uwielbiam twojego bloga.
    Pozdrawiam i życzę ogromu weny.
    Ps. Ja też już chcę, aby Stiles i Malia znów byli razem :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Super rozdział :*
    Czekam na next ♡ ♥

    OdpowiedzUsuń