Muzyka

sobota, 14 listopada 2015

Prolog

     Wokół panował spokój. Wszystko było ciche, odprężające. A jednak przygnębiające. Przez korytarz co jakiś czas przechodził jakiś lekarz, pielęgniarka, bądź pacjent. A tymczasem na małym krzesełku w poczekalni siedział chłopiec. Wpatrywał się w swoje trampki i liczył każde zadrapanie na nich. Co jakiś czas spojrzał na zegar, chociaż nie potrafił jeszcze określić czasu na podstawie wskazówek, ale lubił liczyć o ile kresek się przesuwają. Odwrócił głowę kiedy usłyszał cichy pisk drzwi. Mężczyzna stojący w nich podszedł do niego wolnym krokiem i przed nim ukucnął. Chwycił w swoją dłoń jego malutką rączkę i pociągnął go za sobą do pokoju z którego wcześniej wyszedł. A w nim byli dorośli ludzie, ze smutnymi minami. Spoglądali raz po raz to na niego, a to na łóżko, nad którym stali. W łóżku tym leżała kobieta o chudej twarzy i zmęczonych oczach. Nie miała włosów. Chłopiec puścił dłoń swojego ojca i podbiegł do kobiety. Ta, unosząc swoją dłoń, zatrzymała ją na jego policzku.
- Mój syn. - Po jej brodzie spływała leniwie pojedyńcza łza. Jej oczy wędrowały po jego dziecięcej buzi, jakby starały się zachować jego obraz na zawsze. - Jesteś dzielnym chłopcem. Jesteś najlepszą rzeczą, w moim życiu. Wiem, że dokonasz niesamowitych rzeczy. - Po chwili drżącym głosem dodała – Szkoda tylko, że mnie przy tym nie będzie.
Chłopiec nawet nie zauważył, kiedy zaczął płakać. Obie rączki spoczywały na drugiej ręce jego matki. - Kocham cię, pamiętaj o tym. I nigdy cię nie zostawię. Zawsze będę z tobą. Kocham cię najbardziej na świecie. - W pewnym momencie wzięła głęboki oddech. Jej oczy się rozszerzyły i przez wyschnięte usta wyszeptała – Pozostań dzielny.
Głośny pisk przerwał ciszę panującą w pokoju. Chłopiec już nigdy nie zapomniał tego dźwięku. Utknął gdzieś w zakamarkach mózgu i na zawsze tam pozostał. Nagle jakaś silna ręka pociągnęła go do tyłu. Dziecko wyrywało się, nie rozumiało, chciało wrócić do matki i porozmawiać z nią jeszcze. Chciało wyjaśnień. Teraz stał wraz z mężczyzną, który wprowadził go do pokoju, ze swoim ojcem na środku korytarza. Mówił coś do niego, ale on zrozumiał niewiele. Tylko niektóre kawałki zdań, typu: "Nie powinno cię przy tym być...", "Zostań tu, zaraz wracam", "... i nigdzie nie idź", a kiedy jego tato zniknął ponownie za białymi drzwiami, chłopiec przypomniał sobie słowa matki: "Szkoda, że mnie przy tym nie będzie." I powoli zaczął rozumieć. Jego mama odeszła. Nie ma jej. Jego małe nóżki same pobiegły w stronę wyjścia ze szpitala. Zbiegł ze schodów, omal nie upadając. Na dworze było zimno, ciemno i padał deszcz. Chłopiec biegł przed siebie. Był roztrzęsiony. Pod jego trampkami zaczęło pojawiać sie błoto i trawa. Szpital miał już za sobą. Upadł na ziemię potykając się o korzeń. Runął w błoto, ale nie miał siły się podnieść. Zaczął głośno płakać. Krzyczał, tak wiele rzeczy nie rozumiał, chciał wyjaśnień. W końcu uniósł brudną, obłoconą twarz. Strach sparaliżował jego kości. Przed nim właśnie stał wilk. Niewiele większy od chłopca, który teraz stracił mowę i nie potrafił ani krzyknąć, ani uciec. Nie potrafił w żaden sposób zareagować. Wilcze oczy wpatrywały się w jego dziecięce. Tęczówki zwierzęcia jarzyły się błękitem i oświetlały ciemność. Czegoś takiego chłopiec nigdy nie widział. O dziwo wilk był równie pzestraszony jak i on. Zwierze odwróciło się i szybko pobiegło w głąb lasu. Nagle ktoś go zaczął podnosić z ziemi. Dobrze znane dłonie ojca otuliły syna. Tato podniósł go i zaprowadził do samochodu.
- Stiles, wszystko będzie dobrze, zaufaj mi. Pojedziesz z Maureen do domu. Ja wrócę niedługo. - Podszedł do kobiety o ciemnych włosach - Zabierz go i z nim porozmawiaj. Mam sprawę policyjną. Samochód został podobno zaatakowany przez zwierzę. To pilne. - I już odwrócił się w stronę swojego samochodu.
- Panie Stilinski – Mężczyzna spojrzał na kobietę z pytającą miną, a ta uwiesiła się mu na szyi. - Tak bardzo mi przykro.
Szeryf odwzajemnił uścisk, a potem pobiegł w stronę samochodu. Pani Maureen usiadła na miejsce kierowcy i odwróciła się do chłopca.

- Zaraz będziemy w domu – Odpaliła silnik – Wszystko będzie dobrze.

12 komentarzy:

  1. To opowiadanie jest mega nareszcie znalazłam coś o Stalii. To jest mega. ( xd powtarzam się).
    Możesz liczyć na moje komentarze zawsze. Nie mogę się doczekać nexta

    OdpowiedzUsuń
  2. O kurcze! Już czuję, że to opowiadanie bedzie genialne ♡ i wiem, że zostanę tu na dłuugo :3
    Oczywiście czekam na next ♡

    OdpowiedzUsuń
  3. Jest naprawdę bardzo fajne, zwłaszcza ta krótka scena z wilkiem, pierwsze spotkanie. Nienaganny styl pisania, ale ja bym to rozbudowała, aby było bardziej płynne, bo trudno mi się wczuć w sytuację. Ogólnie bardzo mi się podoba i czekam na rozdział.
    Tak, tak, Nikola 🙋💞

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To było tak jakby trochę z perspektywy dziecka, więc nie chciałam za bardzo rozmaicie tego opisywać ;) Kiedy nasz mały Stiles dorośnie (czyli w 1 rozdziale :p) już będzie bardziej szczegółowo ^^ Ale dziękuję za poprawki ♥ :D

      Usuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  5. Jej, już mi się podoba ^^ Perspektywa dziecka ładnie opisana, może niezbyt płynnie, jak ktoś to napisał, ale taka właśnie według mnie powinna być. Dziecko nie wie przecież do końca, co się wokół niego dzieje. Czekam na kolejny <3

    OdpowiedzUsuń
  6. Jejciuuu, cudowne. Bardzo miło, że zaczęłaś od śmierci mamy Stilesa.
    Czekam na 1 rozdział! 💜

    OdpowiedzUsuń
  7. Ale to jest suuuupeeer !!! Nareszcie znalazłam co o Stalii❤ pięknie opisałaś śmierć matki Stilesa. :'( Z niecierpliwością czekam na 1 rodział !!! Życze went ;)

    OdpowiedzUsuń